Dysfagia
Jestem niepełnosprawna od prawie 8 lat. Przeszłam operację usunięcia guza pnia mózgu, o którym dowiedziałam się nagle, 14 grudnia 2017 roku. W szpitalu po zabiegu spędziłam prawie rok. Wcześniej żyłam bardzo aktywnie – pracowałam w wymarzonym zawodzie, wychowywałam 1,5-roczną córkę, uprawiałam sport. Doskonale wiem, jak bardzo moje obecne życie różni się od życia zdrowej, sprawnej osoby. Po operacji mam sporo deficytów, których na pierwszy rzut oka nie widać, a które znacznie utrudniają funkcjonowanie.
Mam dysfagię, co w moim przypadku oznacza, że nie potrafię połykać żadnego jedzenia ani picia. Zamiast tego odżywiam się przez PEG – silikonową rurkę wprowadzoną bezpośrednio do żołądka przez skórę brzucha, która umożliwia podawanie jedzenia, picia i leków. Takie odżywianie jest czasochłonne, wymaga specjalnego sprzętu, a jedzenie musi być płynne. Nie mogę cieszyć się smakiem potraw, zjeść obiadu z rodziną czy przyjaciółmi. Zdarza mi się zamówić zupę krem w restauracji, częściej kawę w kawiarni, ale dopiero od niedawna swobodnie się czuję, podając je sobie strzykawką w miejscach publicznych. Przez pierwsze lata wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą i niepotrzebnie zwracam na siebie uwagę. Z czasem nabrałam dystansu.
Poza dysfagią mam też duży problem z mówieniem. Po zabiegu mam uszkodzone te regiony w mózgu, które odpowiadają za unerwienie między innymi mięśni języka, gardła, krtani i twarzy. Mój głos jest chrapliwy, matowy, jakby bezdźwięczny. Mówię niewyraźnie, a mówienie bardzo mnie męczy. Trudno mi porozumieć się w sklepie, urzędzie czy nawet ze znajomymi. Przed chorobą mówiłam dużo i szybko, teraz muszę starannie dobierać słowa i myśleć o tym, którego użyć, by była szansa, że rozmówca zrozumie.
Przechodziłam – i chyba wciąż przechodzę – przez różne fazy i stany: sprzeciw, rezygnację, akceptację, motywację… a potem znów bunt, brak zgody i pytanie: „dlaczego ja?”. Uczę się żyć tu i teraz – doceniać to, co mam, i cieszyć się chwilami spędzonymi z córką, podróżami w góry raz w roku, a czasem po prostu tym, że czuję na twarzy promienie słońca.
O symbolu Słonecznika
Hidden Disabilities Sunflower to międzynarodowy symbol osób z niewidocznymi niepełnosprawnościami rozpoznawalny w wielu krajach świata. Słonecznik nie jest dokumentem ani przywilejem: to dyskretny znak, który mówi „Nie widać moich trudności, ale one są. Dziękuję, że masz cierpliwość”.
Dla organizacji
Jeśli reprezentujesz fundację, stowarzyszenie lub instytucję i chcesz wziąć udział w kolejnej edycji projektu – zapraszamy do kontaktu.
- Profesjonalna sesja fotograficzna.
- Promocja w mediach i na wystawach.
- Członkostwo w programie Hidden Disabilities Sunflower Polska.
Patronat
Kampania NIEWIDZIALNI jest organizowana pod Honorowym Patronatem Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy. To wyjątkowa inicjatywa, która zwraca uwagę na potrzeby osób żyjących z niewidocznymi niepełnosprawnościami, takimi jak autyzm, choroby neurologiczne, przewlekły ból, zaburzenia lękowe czy choroby przewlekłe, których nie widać na pierwszy rzut oka.
Celem kampanii jest budowanie miasta bardziej otwartego, świadomego i wrażliwego na różnorodność doświadczeń mieszkańców. Dzięki wsparciu władz Warszawy możliwe jest dotarcie do szerokiego grona odbiorców, edukowanie społeczności oraz inspirowanie instytucji, firm i przestrzeni publicznych do tworzenia przyjaznych rozwiązań dla osób z niewidocznymi trudnościami.
Kampania NIEWIDZIALNI pokazuje, że empatia, cierpliwość i zrozumienie mogą realnie zmienić codzienne życie tysięcy osób, czyniąc Warszawę miejscem bardziej dostępnym i bezpiecznym dla wszystkich. Dzięki Honorowemu Patronatowi Prezydenta m.st. Warszawy inicjatywa zyskuje prestiż oraz niezbędne wsparcie, by jej przekaz dotarł jak najszerzej.
Dla administracji publicznej
Chcesz by wystawa NIEWIDOCZNI odwiedziła Twoją okolicę by opowiedzieć o niewidocznych niepełnosprawnościach ?
Skontaktuj się z przedstawicielami Słonecznika Ukryte Niepełnosprawności w Polsce:
© Hidden Disabilities Sunflower Polska • Fundacja Autistic Adults on Tour